Listopad, plucha, zimno, szaro i ponuro. Czas gdy dzień staje się krótszy. Czas nostalgii. Czas dłuższych wieczorów. Czas chorób … no i choróbsko dopadło i mnie
Dopadło mnie 13stego !!! i to na tyle mocno, że w domu odwiedzić musiała mnie “czerwona” brygada. I gdy teraz tak sobie myślę, o tej całej sytuacji, to wiem, że już nigdy nie zażartuję “to po mnie”, gdy będę widziała jadącą R-kę. Brygada odwiedziła, słabiutką bo słabiutką, ale w domu pozostawiła. Uffff… Nie miałam siły kiwnąć ręką czy nogą, a odcinek z pokoju do kuchni był wyzwaniem – niczym zdobycie Mount Everest, no dobra może przesadziłam, niczym naszej Śnieżki. Ale byłam w domu! Chociaż i tak koszmar!
No tak w końcu 13sty !!! ale przecież ja nie wierzę w 13tego, 13stki i wszelkie te 13stkowe ecie pecie! To był dla mnie zawsze dobry numer, liczba, dzień miesiąca. Ale ten 13sty chociaż zaczął się wyjątkowo źle, to był początkiem dobrego: postanowiłam bowiem zabrać się za swoje zdrowie. Dosłownie przez duże D !!!
Ci co mi już zdrowia pożyczyli, widać na tyle dobitnie to uczynili, że tak oto trwa moja walka z nałogiem. Wybiła oto godzina gdy mija 3 doba, a ja nie zapaliłam 🙂
Będzie trudno, będzie hard. Ale wiem, że radę dam ! Bo już ani czerwonej brygady widzieć nie chcę, ani być zależną od kogoś, bo jestem w czymś za słaba by móc sobie poradzić z tym sama! NIE, NIE ! Przecież to do mnie niepodobne, jestem Babą ze stali, czyż nie?

Wyzwanie jest PONADWYMIAR, ale z przygodą z 13stego, moją determinacją, siłą woli, ale przede wszystkim przyjaciółmi, wiem, że wygram!
3majcie zatem za mnie co się da 🙂 krzyżyki, kciukasy, itp. itd.
a jeśli ktoś ma tę książkę Allena Car`a “to ja chętnie pożyczę/przeczytam 🙂
Leave a comment