Oto moja lektura na weekend.
Czy uważacie, ze powinnam zacząć czytać zgodnie z ruchem wskazówek zegara???
Parę dni temu wrzuciłam na Instagram tę oto fotkę… a zrobiłam ją będąc z wizytą u mojej friend Hani czyli pewnej MatkiWariatki (omatkowariatko.pl ).
Gdy tylko uznałam, że czas pozbyć się paskudnego nałogu jakim jest palenie (o powodzie tej decyzji napisałam w poście “13stego wszystko zdarzyć się może…”), to właśnie Hania jako pierwsza poleciła mi książkę Allena Carra. I tak oto, dziś to już 11 dzień kiedy nie palę. A muszę nadmienić, że paliłam jak smok, potem był okres, że popalałam, potem znów paliłam, potem znów popalałam…i tak w kółko. W takie kółko, że się sama oszukiwałam, a przed rodziną ukrywałam, ….. i po co ?! Przecież były ze mnie sportowiec, który dziś już niestety nie trenuje, ale nadal wyznaje aktywny styl życia i takim stara się aby ono było…więc po te fajki???
No ale…. gdy Hania powiedziała mi, że to właśnie dzięki niej nie pali, a i kilkoro innych znajomych wskazała jako przykład owej książkowej terapii, i ja postanowiłam ją zakupić. W poniedziałek czułam się jeszcze na tyle źle, że zostałam w domu i pracowałam zdalnie, ale już we wtorek, pierwszy kierunek jaki obrałam po wyjściu z biura to był oczywiście Empik. A tam, jakież było moje zdziwienie gdy sympatyczny pan sprzedawca (i w dodatku taki wysoki jak ja – aż miło było rozmawiać na “odpowiednim poziomie”) powiedział mi, że to najbardziej poszukiwana pozycja w ostatnich miesiącach, przez co bardzo trudno dostępna. I gdy okazało się, że książka ta sprzedaje się jak ciepłe bułeczki, a na półce sklepowej jej brak, to bliska byłam załamania. A gdy zrobiłam minę niczym smutny kot ze Shreka …. miły pan, był na tyle miły, że z uśmiechem na ustach powiedział “zaraz sprawdzę w systemie, może jest na magazynie, bo szkoda, żeby taka miła pani w takim nałogu trwała”. No i mam książkę! jupieeee !
Prosto ze sklepu –> kierunek dom –> cel czytanie.
No i czytam tak czytam, książka jest genialna, choć przyznaję, że są też chwile zwątpienia. Czytam bowiem o tym co doskonale wiem: że palenie szkodzi, że kosztuje fortunę, że się śmierdzi okrutnie, że palenie jest niemodne, że to po prostu pułapka – taki potwór, który mnie opętał i którego trzeba pogonić! No więc gonię, a raczej wyganiam go ! a do skarbonki żyrafki skrzętnie odkładam oszczędzone grosze (może w grudniu kupię ten wymarzony obiektyw, na który ciągle nie było mnie stać!). I czuję się lepiej! Smaki powracają, energii przybywa, w samochodzie nie śmierdzi, a kawa smakuje przepysznie! Jednym słowem POLECAM! Polecam książkę “Prosta metoda jak skutecznie rzucić palenie” Allena Carra wszystkim tym, którzy walczą lub chcą zacząć walczyć z nikotynowym potworem.
A jak skończę czytać tę pozycję, to zabiorę się chyba za “zbędne kilogramy” … bo pewnie trzeba będzie ich trochę zrzucić, hehe.

Leave a comment