Mam sporo zaległości w postach. Ten, weselny widniał na mojej liście “to do” jako jeden z ostatnich, ale jak już się domyślacie, nie będzie. A wszystko to za sprawką pewnych Państwa Młodych, których imion czy nazwisk – póki nie wyrażą na ich ujawnienie zgody – podawać nie będę, MŁODZI musi wystarczyć. I choć to już prawie tydzień minął od ślubu i wesela, to uśmiech na mej twarzy wciąż widnieje i jakoś zejść mu trudno.
Ale może od początku. Był wieczór panieński, oj był! Hawajski, szalony, kolorowy, do rana! I było super, bo wiadomo, że jak babeczki na panieńskim się na miasto wybiorą to jest szaleństwo. I tu pozwólcie, że jedynie z domysłami Was pozostawię i popanieńsku niczym po angielsku zakończę.
Minęło kilka dni i nastał ten ważny dzień. I był on faktycznie ważny i to nie tylko pod względem MŁODYCH. Był też ważny dla mnie, lecz zanim poznacie powód tej ważności, to muszę wspomnieć o pewnym nazwijmy to problemie –> może pamiętacie wpis WYSOKA SINGIELKA – I Z KIM NA WESELE? NO Z KIM ? , a jak nie to odsyłam do jego przeczytania 😉
Przeczytaliście, to już rozumiecie, chociaż w sumie tych problemików były cztery:
- w co się ubiorę?
- z kim pójdę ?
- z kim będę tańczyć?
- znów będę wystawać ponad tłumy, zwłaszcza w kościele
ale, że nie lubię problemów, felerów i wszelkich takich złych fluidów, to :
- ubrałam się w cudną sukienunię, którą przypadkiem znalazłam w najlepszym butiku Na-Wieszaczku (polecam wysokim ! tam naprawdę można znaleźć świetne rzeczy w naszym PonadWymiarowym rozmiarze)
- kandydata, który miał ze mną pójść, ale musiał iść do pracy – wymazałam na ten czas z głowy
- zaplanowałam sobie dance solo
- i zamiast dziwić się, że wystaję z tłumu, śmiałam z tego się
Z przyjemnością przeniosę się jednak do wydarzeń tamtego dnia. Ceremonia w kościele w należytym porządku, wszystko widziałam bo ponad tłum wystawałam. Pan fotograf full profeska, przemykał prawie niezauważenie. Młodzi wyglądali cudnie, zwłaszcza ona! A potem życzenia, piękna słoneczna pogoda, autokar z miejscem na nogi!, spacerek i sala weselna i to w samej Operze Leśnej ! Nadszedł czas by odnaleźć swoje miejsce przy stole, jest, znalazłam, a tam same nieznajome nazwiska, a koleżanki gdzieś daleko po drugiej stronie sali. Yhmm, ciekawe kto koło mnie zatem siedzi ? Zanim się dowiem pędzę do grupowego zdjęcia. Pstryk, pstryk. Słit focia zrobiona, czas wracać … gdy wtem ktoś mnie zagaduje. Pitu, pitu, ha ha ha, 40 sekundowa gadka i już wiem, że wariat spotkał wariata. Ba! i ten wariat w dodatku siedzi przy moim stoliku. I już jest zaciesz.
Ile się alkoholu polało, ile sałatek i ciastek napchało, jak muzyka grała i pełna była sala, to już nie będę pisała. Skupić w tym wpisie bowiem na tym nowo poznanym wariacie się chciałam. Pan Och, tak go nazwijmy, jest oczywiście niższy! ale za to wielki duchem i z “takim moim” poczuciem humoru. A jak się potem okazało i w sumie nadal okazuje, bardzo pokrewne z nas dusze. Co się nagadałam, pośmiałam, i głównie dzięki niemu wytańcowałam, to moje! Myślałam, że będzie dance solo, a tu taka miła niespodzianka. Do tego dopełnieniem był Pan fotograf, który dzielnie wytrzymywał nasze tempo i foto zachcianki. Tu szczególny szacun, bo wiem – jako koleżanka po fachu – że mógł już mieć nas w którymś momencie serdecznie dość. A on cały czas był na straży, próbował nas złapać w kadrze i udało mu się to w 100%. Tu kieruję wielkie dzięki do Pawła, a Was odsyłam do jego profilu na FB oraz strony WWW. I szczerze polecam !
I wiecie co? fajne było też to, że złapałam się na tym, że kilkukrotnie szukałam swojej przepastnej torby z aparatem, lecz szybko uzmysławiałam sobie, że jej nie ma – kobieto tym razem jesteś gościem, parkiet na Ciebie czeka !
Dlatego apeluję do wszystkich dziewczyn, a zwłaszcza tych wysokich, w dodatku singielek
– brak kandydata na wesele nie oznacza problemu, doła czy braku zabawy.
Pamiętajcie nic nie dzieje się bez przyczyny!
Zawsze możesz spotkać swoją bratnią duszę, w najmniej oczekiwanym momencie!
Niżsi tancerze rodzą się po to abyśmy spotkały ich na takim jak ja weselu 🙂
Ja akurat trafiłam bezbłędnie, bo jak to z Ochem stwierdziliśmy, wariaty się odnalazły !!!
No i wszystko jest kwestią przypadku, ale też nastawienia do życia, oczywiście tylko pozytywnego !
Dziękuję MŁODYM za zaproszenie i jeszcze raz życzę pięknej, wspólnej podróży przez życie!
Dziękuję mojej tanecznej ekipie Sabina, Marysia, Och i Ewelina.
Dziękuję Pawłowi za super słit focie.
…. i proszę o więcej, bo ja tańczyć (weselić) się chcę 😉 Och !
fot. panieńskie: taketwopl czyli ja
fot. weselne: Paweł Ciołkiewicz Photography




Leave a comment