Pan Demia i kilka słów co ja o nim myślę!

Gdy doskwiera tzw. wolny czas… czyli pandemiczne PonadWymiarowe przemyślenia...no dobra nazwijmy rzeczy po imieniu → #kwarantanna …nana nanaaaa naaaaaa AAAAAA!


– Ludzie ruszyli do telewizorów, ale znów się zawiedli, więc Netflix się przegrzewa, ale jednak CIESZY 🙂
– Ludzie ruszyli do komputerów, bo większość zaczęła karierę blogera, a nawet lepiej, BA! vlogera…
niektórzy nawet I TikTokowca → 
you know what I mean (żenua, prawda?!)
– Ludzie zjedli całą wykupioną mąkę szybciej niż myśleli, bo było #wielkiegotowanie, więc teraz szturmują
sklepy i znów kolejkowe spotkania mają swój MODE ON.
– Ludzie zaatakowali Ikeę, bo wreszcie mogli odmalować przedpokój, a niektórzy nawet naprawili
czy wybudowali w ogródku altankę, ale peszek, bo akurat zabrakło stołeczka, fotelika, aj!
– Ludziom home office wszedł na tyle dobrze, że zapomnieli gdzie stała pralka, a gdzie suszarka. A do tego
pijąc sobie przed kompem zapomnieli właśnie, że jest rano i są na pracowym callu (ale serio, to tak
można?!)

Ta focia poniżej to nie jest pracowy call, jakby co 😉 i ja na nich nie piję 🙂
anime!!!

No OK, powiedzmy, że było fajnie przez te pierwsze dwa, trzy tygodnie.
Było fajnie do chwili gdy przyszła wiosna, czyli wtedy kiedy wszystko zaczęło nas swędzieć.
Nie wystarczały nam już video imprezy, nie satysfakcjonowało wyjście na balkon (szczęśliwi Ci co mają balkon!), a polityczna paranoja przestała być dla nas kabaretem, który ogląda się z braku laku. Do tego taka niska krzywa zachorowań! Więc skoro inni wychodzą, to i ja mogę! A, że Minister Zdrowia drwi z noszenia maseczek, więc co mi tam, założę ją sobie pod brodę i wyskoczę po bułki na śniadanie.
Jeszcze inni nagle postanowili adoptować psa ze schroniska, bo to jedyna na wolność przepustka – tylko co z ty psem będzie „po”?, no co???!!! I sami doskonale wiecie już co dalej …

.to tak nazwijmy, tryb reality po krótce i „na wesoło”, ale….
I na koniec wesołej części posta, poniżej tylko część, wesołej i niezastąpionej ekipy KW :*
k6


…ale przejdźmy do części “na serio” …

Byli i są też i tacy, którzy niestety niezbyt radośnie odczuli duuuuużo wolnego, bo np. pracodawca pokazał im fucka 😦 choć może nawet nie chciał. I tu nagle okazuje się, że praca na kasie w Biedronce zaczęła być tym dobrem pożądanym. Prawda jak życie potrafi być przewrotnym?
Albo tacy, którzy muszą zdzierżyć siebie na kilkunastu metrach kwadratowych, chociaż pałają do siebie totalną nienawiścią 😦
Albo muszą pracować, choć woleli by zostać z rodziną w domu, no ale nie da się, bo np. tym chorym samym uratować się nie uda!
Albo Ci, którzy są sami jak palec i po jakimś czasie video calle nie wystarczają i zaczynają rozmawiać z najbliższą ich sercu lodówką, yhmmm.

No cóż, przyszła zaraza, nastała wiosna, pojawiły się przyszłościowe wizje i to takie byle jakie, bo plany poszły się … no wiecie, j&%$#@!. U jednych home office zamienił się w nudny rytuał, u innych prokreacja trwa w najlepsze, a dla jeszcze innych poszukiwanie pracy stało się nie lada wyzwaniem.
No nie takiej randki z 2020 się spodziewaliśmy, no nie!
Pan Demia zrobił nie lada zamieszanie. Nie dość, że gość wpadł znienacka, to jeszcze jakiś nie zorientowany jest i postanowił się zabawić z kim popadnie.

Czekałam na ten rok, bo miałam mega plany!! I osoby, które mnie znają lub czytają (a raczej czytały) to wiedzą, że te plany znów były mega wyjazdowe, czy to prywatne czy pracowe, a tu Pan ziomek Demia robi jakiś totalny gnój 😦



Nie będę oszukiwać siebie, ani świata, ale tak przyznaję, jestem lekko przerażona, choć byłam z początku, i tu znów sorki za słownictwo –> posrana, ale:
– nie szwędam się po byle bułki rano,
– nie jadę do Ikei, bo mi się ramka na www spodobała i muszę ją mieć,
– chociaż kocham mieć zadbane dłonie, to od dwóch miesięcy przepraszam moją „paznokciarkę”, że znów nie przyjdę,
– jestem żandarmem na tym pandemicznym dancingu, chroniącym mój seniorski ród, robiąc gigant zakupy raz na 2 tygodnie!!!
– staram się czerpać radość, nie z koncertów, a z otaczającej mnie przyrody. I tak! przeprosiłam się z aparatem i instagramem…kurcze fajne jest to robienie fotek 🙂
insta

– myje ręce, psikam się anty`wiruso`psikaczami kiedy tylko popadnie,
– patrzę z przerażeniem na tych dzielnych pod`noso`maskowiczów przechadzających się ulicami,
– jeżdżę do biura, choć podziały grup A i B już nie funkcjonują, a mój umysł jak i psychiczny komfort kosztuje to zbyt wiele… no ale przecież nie mogę dać się zwariować! rym bardziej, że wiem z jakimi odpowiedzialnymi ludźmi pracuję,
– tęsknię za moją jakże normalną i naturalną eventową pracą,
– przebranżawiam się, bo wiem, że mogę i umiem wykonać wiele innych prac i się ich nie boję. I chcąc nie chcąc sama wychodzę przed szereg z tymi moimi czasem pojechanymi pomysłami 😉
– płaczę, bo brakuje mi ciepła, zwykłego przytulenia, przyjacielskiego szturchnięcia czy kopniaka w tyłek,
– odnawiam kontakty z osobami, o których chciałam zapomnieć → więc jest in da plus 😉
– tak! jestem bardzo zmęczona rutyną i zasiedzeniem,
– a co dziwne, pomimo tych przeciwności losu, nadal kocham moje życie…chociaż przyznaję, że zupełnie INACZEJ.
Dziękuję losowi, że mam jak mam i życzę wszystkim wokół by mieli tak jak chcieliby mieć … może nie bajecznie, ale po prostu bezpiecznie! więc izolujmy się w zdrowych nazwijmy to ramach, i bądźmy po prostu rozsądni.

Życzę Wam wszystkim pomyślności i ZDROWIA.

 

A jeśli fajnie się Wam to czytało, dajcie mi proszę znać, zostawiając tu np. komentarz.
Prób reaktywacji bloga były trzy, więc może słowo pisane bardziej wpłynie na mnie, niż słowo mówione. I jak to u mnie (czyli na przekór) zadziała zasada „do czterech razy sztuka”… może na coś ten Pan Demia się przyda 😉
k3

2 responses to “Pan Demia i kilka słów co ja o nim myślę!”

  1. Kochana, piszesz pięknie, nie przestawaj! Współodczuwam bardzo podobne emocje do Twoich w tym jakże dziwnym okresie.Lepiej nie ubrałabym tego w słowa. Epidemia już zapisuje się w karty historii naszego pokolenia. Nie wiem czy to większe pocieszenie, ale tak sobie myśle, ze nasi dziadkowie i starsi przodkowie tez przeżywali trudne okresy (epidemie, wojny, klęski żywiołowe , itp.) i jakoś to życie toczy się dalej. Być może, obok tych negatywnych skutków, będą plusy całej tej sytuacji – już teraz obserwuje intensywny rozwój technologii zdalnej komunikacji – mimo oporów do nowinek technicznych ( ze względu na zaawansowany wiek 😉) poniekąd sytuacja zmusza również mnie do opanowania nowej organizacji pracy opartej na tych nowościach. Konieczność poszukiwania nowych rozwiązać zmusza do kreatywności i dostosowania się do nowych warunków różne środowiska.Pomijam i nie komentuje słabej polityki naszego kraju i żenujących wypowiedzi przedstawicieli naszego państwa, którzy zdaje się błądzą w ostrym cieniu mgły… 😉. Dużo zdrówka i wytrwałości . Buziale . Aneta B.

    Like

    1. bardzo dziękuje za ten komentarz… 🙂 :*

      Like

Leave a comment