… marzenia same się nie zrealizują, jeśli choć odrobinę im nie pomożemy!
Postaram się krótko 😉
Zacznijmy od tego, że jestem cholernie zorganizowaną babką i każdy, kto mnie zna mniej lub bardziej, na pewno się z tym zgodzi. Do tego dochodzi czasem moje “porządnictwo”, potocznie zwane pedantyzmem, ale ….. w sumie to już wątek na zdecydowanie inny wpis. Ale do brzegu: nie będę ukrywać, że chciałabym skupić się na kolejnym już powrocie pisania ów bloga (czyli jedynej rzeczy, w której tej organizacji, bądź samozaparcia nie raz było mi brak!).
A dlaczego? JUŻ WYJAŚNIAM.
Zacznijmy od mojej pracy, gdzie odpowiedzialna jestem za organizację eventów. Im bardziej nietuzinkowy temat, tym lepiej, im więcej kreatywności, tym fajniej, wychodzić poza bańkę, bardzo proszę. A, że jestem zaangażowana w stu lub więcej procentach w projekty, to z domu zrobiłam hotel, a z firmy dom. Nie dziwne więc, że szczęka mi opadała, gdy na jesieni ub. roku, zamiast potwierdzać większość eventów, trzeba je było odmówić.
I gdy tak patrzyłam, na ten swój pracowy kalendarz następowała we mnie wściekłość, niemoc, a na koniec wielki ból, bo zdałam sobie sprawę, że ostatnie 7 lat, wszystkie weekendy miałam takie iście firmowe, a teraz mam je prawie wszystkie wolne! (i żeby to było jasne, nie ma tu żadnego użalania się! ).
W którymś momencie, przyszedł szok, niedowierzanie, bo przecież jak tu funkcjonować tak bez planu?! Aż wreszcie euforia, bo zdałam sobie sprawę, że w sumie to mogę Szefostwu podziękować, bo muszę się zorganizować! I pisząc, to teraz mój kalendarz ponownie jest zapchany, ale już prywatnymi i podróżniczymi eventami! I cieszę się, bo wrócę do większości relacji, które przez ten długi czas chcąc, nie chcąc zaniedbywałam, a co najważniejsze znajdę go też na realizację jednej z moich nowych pasji.

Tą pasją nową, choć w sumie starą, jest podróżowanie w stylu camping, ale tym razem już bez namiotu, a z przyczepą. I o tym właśnie będę chciała tu czasem wspomnieć. Nie spodziewajcie się porad mądrej nowicjuszki caravaningu. Znajdziecie tu raczej śmieszne anegdotki z życia wysokiej babki, która próbuje się upchnąć w przyczepie. Będą też polecajki co fajniejszych miejscówek czy wydarzeń lecz już nie tylko stricte dot. planszówek – choć one też będą tu się przewijały, bo projekt #rebelwtrasie nadal żyje!!!. I będzie też masa nowych kadrów, ale po nie będziecie musieli się już wybrać na moje sociale.
Czy jesteście gotowi na tę nową Basiową podróż? bo ja tak i to bardziej niż kiedykolwiek!
ps. a z kim lub dzięki komu wracam do realizacji swoich pasji? Dzięki pewnym wspaniałym ludkom, o których będzie na pewno sporo, tymczasem poznajcie ich tu -> https://acwadventure.pl/
Leave a comment