Za kilka dni jadę na dziko z namiotem dachowym!
Czy to jesienna przygoda na granicy szaleństwa?! 🙂
No dobra, decyzja podjęta. Za dwa tygodnie wsiadam do auta i ruszam na mój pierwszy jesienno-zimowy weekendzik na dziko! Tak, wiem – ja, ciepłolubna szwędaczka, która dostaje dreszczy na samą myśl o spadku temperatury poniżej zera, jadę w chłodne!!! Ale co zrobić, kiedy serce ciągnie do lasu i przygody?

Zapał czy lekkie obawy?
Z jednej strony jestem maksymalnie podekscytowana. W końcu wchodzę na wyższy poziom podróżniczych wyzwań! Wyjazd w takiej formie siedział w mej głowie od dawna, a teraz będzie nie tylko przygodą, ale i sprawdzianem moich umiejętności. Z drugiej strony, no umówmy się, spać w namiocie dachowym jesienią z własnej, nieprzymuszonej woli? Lekki stresik jest! Zwłaszcza że jesień w PLu to nie przelewki: zimne poranki, chłodne wieczory… ale czego się nie robi dla pasji?! 🤷♀️
Plan i mega samoorganizacja
Mistrzyni pakowania – tak mówią o mnie znajomi! No to co? czas pokazać, że zasługuję na ten tytuł. Już teraz układam w głowie check listę rzeczy, które koniecznie muszę zabrać, bo jak to się mówi, lepiej mieć za dużo niż o jedną ciepłą skarpetę za mało! Mam już cały plan, jak przygotować się na zimniejsze warunki, i myślę, że ta lista przyda się nie tylko mi, ale i każdemu, kto planuje jesienny wypad na dziko. Podzielę się nią więc na końcu – niech korzystają wszyscy poszukiwacze przygód!

Moje MUST HAVE na chłodniejszy trip czyli check lista w przedsprzedaży 😉
- Super ciepłe ubrania na cebulkę – to będzie cały zestaw warstw, od bielizny termicznej po puchową kurtkę.
- Śpiwór do zadań specjalnych – już widzę, jak ciasno owinę się nim w środku nocy, no i liczę, że dodatkowy kocyk na nim mnie nie zawiedzie!
- Termofor – i ten wynalazek znajdzie miejsce w moim namiociku!
- Ocieplacze na dłonie i stopy – bo łapki i stópki nogi muszą być szczęśliwe
Gotowa na przygody (prawie!)
Za dwa tygodnie startuję, a w głowie już mam wszystkie obrazy tej wyprawy – od ogniska pod rozgwieżdżonym niebem po dźwięki liści szeleszczących nocą. Serio, jaram się jak Reksio na szynkę!

A może Wy, bo pewnie znajdą się w tym gronie czytelników, weterani jesiennych tripów, macie jakieś pro tipy na pierwsze chłodne noce pod namiotem?
No i dajcie znać, czy moja lista jest kompletna – w końcu nic tak nie grzeje jak wsparcie i sprawdzone rady!

Leave a comment