Kiedy czas usiąść na chwilę i cieszyć się życiem
Grudzień ma w sobie coś magicznego. Z jednej strony to czas, kiedy większość z nas zwalnia tempo… przynajmniej teoretycznie. Z drugiej, nawet jeśli nie gnam już jak szalona w wyścigu korporacyjnych szczurów, życie wciąż wypełnia mnie po brzegi. Bo choć jestem solo travelerką i na chwilę odłożyłam podróżniczy plecak do szafy, to paradoksalnie, wreszcie mam czas na to, co kocham.
Po sezonie, ale nie po życiu
Zawsze myślałam, że zwolnienie tempa oznacza nudę. Nic bardziej mylnego! Kiedy przestajesz gonić za kolejnym korporacyjnym celem, zaczynasz zauważać życie wokół siebie. Teraz mam chwilę np. na rozwijanie ukochanych sociali. I wiecie co?! bawi mnie to, inspiruje i daje przestrzeń do tworzenia. A co najfajniejsze, w tym natłoku nowych wyzwań, mam w końcu czas na spotkania z przyjaciółmi. I aż strach wspominać czasy, kiedy w poprzedniej pracy marzyłam o spokojnym wieczorze przy kawie czy winie z bliskimi, ale każdy weekend był tak wypełniony po brzegi, że …pozostawało tylko iść spać!
A teraz to rzeczywistość. I doceniam to na maxa.

Święta z rodziną, choć w trybie solo
No ale, przyjaciele, przyjaciółmi, lecz ….pozostają przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia! i czy w trybie solo są mniej radosne? Niekoniecznie.
Te święta spędzę z rodziną i choć marzę, by kiedyś celebrować je w większym gronie z kimś u boku, to doceniam ich magię tu i teraz. Wyciągam z szafy światełka, jakoś tak częściej dorzucam kotom do miski (a niech poczują świąteczny feeling) – choć za chwilę pewnie z trudem będę je mogła podnieść na wieczorne mizianki – i z uśmiechem na ustach wkręcam się w ten świąteczny klimat.
No bo najważniejsze to cieszyć się chwilą. Nie muszę mieć wszystkiego od razu, by być szczęśliwą. Rodzinny czas, zapach choinki i dziecięca radość w sercu, to dla mnie esencja świąt.

Ciesz się chwilą, gdziekolwiek jesteś
Czy muszę być w drodze, by czuć się szczęśliwa? Nie.
I chociaż to oczywiste, że podróżowanie to główna część mojego życia, to nauczyłam się, że szczęście nie zależy od miejsca, w którym jestem, ale od tego, gdzie i z kim jestem 😊
Tak więc, jeśli czujesz, że musisz na chwilę usiąść na tyłku, zrób to! Zaparz ulubioną herbatę, włącz świąteczne piosenki i poczuj magię tej chwili. Życie ma wiele smaków, a każdy z nich warto kosztować, nawet jeśli czasem to tylko piernik z krzywo nałożonym lukrem czy przeżarty świątecznie kot wylegujący się na Twoich kolanach!
I pamiętaj – nie ważne, gdzie jesteś, najważniejsze, że robisz to, co kochasz.
Wesołych (solo lub nie!) Świąt! ❤

Leave a comment