Ten post będzie dłuuuuuugi…. tak długi jak moja przerwa tutaj…za co Was przepraszam. Obiecałam bowiem, że „na dniach” napiszę o przygodzie z autostopem po Europie, kończącym się w Chorwacji. No i ….stało się ! jak to mówią ŻYCIE, goni jak szalone !
Przechodząc jednak do sedna sprawy, autostop to rzecz bez której moje życie byłoby nudne, bezbarwne, bez sensu, słowem do D…. !
A, że moje motto, którym kieruje się od maleńkości, daje dodatkowego power`a to nie powinno nikogo dziwić, że NUDA MNIE NUDZI.
Powiem szczerze, że bardzo chcę Wam napisać jak to było i jak co roku, od kilku już lat, jeżdżę sobie na Międzynarodowe Mistrzostwa Autostopowe MMA – nie mylić z walkami sportowymi, ale …. no właśnie zawsze jest to `ale`…… dzisiejsza sytuacja w hipermarkecie wygrywa ponad tym tematem. Będzie to zatem bardzo krótki post, ale jakże przedświąteczny.
Nie znoszę hipermarketów, centr handlowych, galerii, hal targowych, powierzchni sklepowych większych niż 70 m i wszelkich innych miejsc zakupowo podobnych. Nie znoszę tłumu wściekle wręcz wypatrujących różnorakich promocji lub darmowej promo-wyżery ludzi. Nie znoszę kolejek! I zapachu nikotyny od kolesia stojącego przede mną w kolejce – czyżby to wynik rzucania i dzisiejszy 33 już dzień bez `fajka`?
I tak oto … dobrowolnie zdecydowałam się na odwiedziny – jak na złość w największej zdaje się galerii handlowej, Riviera w Gdyni. Plan –> Auchan, wejść, znaleźć to co mam znaleźć, zapłacić i wyjść. Z racji tego, że była to bardzo ważna misja – bo rzadko kiedy kupuję prezent na 1 urodziny, a to przecież 1 roczek mojego ulubionego Żabka (szczegóły kto to Żabek znajdziecie tu: omatkowariatko.pl) obrałam
wiadomy mi kierunek: dział dziecięcy.
Tylko gdzie ten dział dziecięcy ? Mijam szybko bombki, słodycze, ciuchy, chemię i tak oto zaczynam mijać już nieco wolniej pluszaki, lalki barbie, żołnierzy i sztuczne gnaty i staję przed wielkim regałem, a moja misja zaczyna być nieco trudniejsza niż zakładałam. KLOCKI ….ale jakie dokładnie ? nie myślałam, że aż tyle można ich naprodukować (dzięki Hania!). Mając na względzie, że Żabek wszystkiego próbuje gębowo-smakowo, wpadłam na to, że kupię takie większe – takie na pół mojej ręki – a jakby co zwalę, że innych nie było, albo, że skoro ciocia taka duża to klocki musiały być duże. Miałam zatem plan! Do wyboru zostało jakieś 30 pudełek, a nie 150! Stałam tak i wybierałam i chyba tak długo to ja przed żadną półką sklepową nie stałam. Wybrałam ! i wtedy pojawił się On! On czyli pewien – jak to się potem dowiedziałam – przyszły tata, który to bardzo kulturalnie zagaił: “przepraszam panią, czy gra pani może w kosza?” … heheh, standard pytanie, na które oczywiście standardem odpowiedziałam “nie, w siatkę” …. a potem był rzut prosto z taśmy ‘to skoro tak, to może zechciałaby mi pani pomóc i mogła podać te klocki z górnej półki? ja to bym ska
kał i skakał, a pani taka wyćwiczona”. Facet rozbroił mnie tym “skakał i skakał”. Klocki ściągnęłam, podałam i wydawać by się mogło, że to koniec uprzejmości. Nie wiedzieć czemu, dopiero po dobrych kilkunastu minutach zorientowałam się, że obeszliśmy kilka innych działów, gdzie ściągałam z górnych półek pieluchy, kocyk, pluszaki, miskę i kilka innych `dzieciowych` sprzętów.
Przy kasie, każdy zapłacił za swoje zabawki i kiedy kierowaliśmy się z p. Tomaszem do wyjścia, On zapytał: “a ile ma Pani właściwie wzrostu?” z uśmiechem odpowiedziałam i także nie byłam dłużna.
I wiecie co ?! nie wiem czemu tak się stało, ale stwierdzam, że nic nie dzieje się bez przyczyny ! Chyba miałam się tam znaleźć, aby komuś pomóc i cieszę się, że natknęłam się na p. Tomasza i utwierdziłam jeszcze bardziej, że fajnie jest pomagać! I wiem też, że mając 193 cm będąc kobietą, a 155 cm będąc mężczyzną stanowiliśmy zapewne dziwny team, ale mam to gdzieś!
a Żabek … przy okazji tej dziwnej historii dostanie coś oprócz klocków i ciekawa jestem bardzo reakcji, ale nie jego samego, a jego Mamy.
Leave a reply to Matka WaRiatka Cancel reply