Packing, packing tak właśnie. Jedną ręką ogarniam zamówienia, drugą próbuję ogarnąć swój ekwipunek, trzecią przygotowuję vouchery wszelakie, czwartą leję paliwo do baku, piątą wybieram numer na komórce do kolejnego ze sponsorów … ale mi się tych rąk namnożyło ! W sumie to dobrze, że już tylko 2 dni do oficjalnego STARTU Mistrzostw Autostopowych, bo by mi tych rąk narosło jeszcze z pryliard !
Ależ ten czas zleciał! W tym roku pakowanie miało być chwilowym zajęciem, bo w końcu jadę autem, organizatorsko, a nie uczestnikowo, phiii, to będzie pikuś – pomyślałam.
I jakże się pomyliłam ! Okazuje się bowiem, że:
– jeśli masz jeździdełko, a nie samochód, (a ja tak właśnie mam), to trzeba to auto zorganizować. Na szczęście jest taka jedna zarąbista wypożyczalnia samochodów, w której ludzie czują bluesa i postanowili mi pomóc. No to super brykę z BALTIC CARS mam 🙂
– potem trzeba było zadbać o wyżywienie, dla siebie i uczestników. Tu PROFI i VIFON dały czadu. Zupka na pierwsze, pasztet na drugie, nie zginiemy z głodu !
– no tak, ale jak będzie padało ? yhm, dobrze by było mieć coś przeciwdeszczowego! jak fajnie, że Was odnalazłam ORAKEL POLSKA, i że chcieliście się podzielić Waszymi super gadżetami.
no itp. itd. … mogłabym wymieniać tych wszystkich dobrych ludzi, sponsorów, oj mogła, ale nie o tym chciałam przecież.
Pakowanie, bo o tym mowa, przerosło mnie!
Mam bowiem do mojej super bryki do zapakowania:
– siebie
– 3 wolontariuszy
– pół garażu pasztetów
– drugie pół garażu zupek
– “pryliard” żeli o różnym zastosowaniu
– balony
– ulotki i plakaty
– namiot
– karimatę
– śpiwór
– plecak swój + 3 inne
– kijki
– foto equipment & statyw
– materiały z drukarni
– trylion długopisów
– i drugi trylion niespodzianek rozrywkowych dla uczestników
– a do tego dojdzie siatka z żarciem – Mamo nie musiałaś 😉 ale dzięki, wciąż czuję się jak dzieciak jadący na kolonie !
– a i jeszcze komp, bo foty trzeba będzie zgrać, a i pewnie zamówienia przyjąć, no bo co z tego, że to urlop heh !
– i coś jeszcze … co pewnie na swoim wyjazdowym wyposażeniu będą mieli moi kompani podróży ! a na razie wiem tylko o gitarze !
aaaaa ! Za rok jadę z kciukiem w górze – przynajmniej na tę chwilę mam taki plan !
Bo tu lista byłaby zdecydowanie krótsza i łatwiejsza w ogarnięciu:
– plecak (bo w nim już karimata, śpiwór i namiot – patent opatentowany)
– nerka podróżna
– butelka wody zamiennie na piwo
– marker, karton
….. no i tylko przed siebie “GO”
jest różnica, co nie ? !
Leave a reply to Paulina Z Cancel reply